Godzina piąta, minut trzydzieści Jacek Maria Fryderyk Dehnel Kaligrafia Cranberry [GW]: Obława Achika [GW]: Ucieczka Achika [GW]: Na krętym szlaku - część druga Krzysztof Bartnicki Morbus Sacer - część trzecia powieści Michał Prochownik Wenecja Michał Prochownik Deszcz Wiersze Szept Szept poleca piosenki ludowe i tradycyjne – Godzina piąta minut trzydzieści (odc. 368), Hej, bystra woda (odc. 3043), Niech im gwiazdka pomyślności (odc. 3043), Sto lat (odc. 1683, 3043), Witaj, Zosieńko (odc. 380 – imię zmienione na Czesieńko) Cezary Żak, Życie jest nowelą (odc. 59) kolędy – Wśród nocnej ciszy (odc. 159) Nieścisłości Dawniej pisano np. „o godzinie 4-éj minut 40”, „godz. 6 m. 44 rano”, dziś konkurują ze Pełna treść tej i 394 pozostałych reguł dostępna w abonamencie. W cenie jednej kawy na miesiąc. Dlatego też w przypadku godziny 21:00 nie użyją liczby 21, a liczbę 9 p.m. W mowie potocznej p.m. jest najczęściej pomijane. Można to porównać do polskiego mówienia, że "jest godzina piąta" (sami musimy się domyślić, czy chodzi o 5 rano, czy po południu). Przykładowo: Lucky Luke i Olaf Bąk mówą jak jest ;) Stwierdziliśmy, że pokażemy Wam jak to u nas jest naprawdę! Wszyscy lecimy na wyczerpanych bateriach, ale nie Vay Nhanh Fast Money. Aby uniknąć upałów, zerwałem się jak w wojsku. Oczywiście, całkiem niepotrzebnie. I tak było chłodno, poszedłem bez mapy i zamiast przejść zwyczajowe 10 km, przeszedłem o pięć więcej nie bardzo wiedząc którędy. Jezioro Góreckie patrzyło na to z zimną pogardą: Interesują mnie bardzo doświadczenia bliźnich, którzy zrzucili kilogramy, więc czasem klikam. Dziś przeczytałem: „>>Schudłam z brzucha<< – mówi Alicja z Bochni.” W Sejmie premier zagrożony wotum nieufności odpiera zarzuty prezesa. Tomasz Lis uważa, iż to obrona brawurowa. Z kolei Internet podsumowuje Lisa: „To mówiłem, ja, Lis Tomasz, dziennikarz wszech kategorii i wszech czasów. Zaraz jak pojawiły się te obrzydliwe taśmy, to nic nie mówiłem, bo byłem chory. Mam zwolnienie.” W „Wyborczej” czytam o sprawie „taśm Giertycha”. Przypominam sobie, jak gdzieś na początku lat 90. byłem na zjeździe reaktywującym Młodzież Wszechpolską. Obrady były w dawnym gmachu KC w Poznaniu. Na koniec obrad przewodniczący, młody Giertych (bo był i stary) krzyknął: „- Dziś spotykamy się w dawnej siedzibie PZPR, jutro na ruinach Gazety Wyborczej!” Odpowiedział mu ryk aplauzu. Cztery sumienne godziny w bibliotece. Na uszach muzyka: Jarosław Śmietana (zmarło mu się w zeszłym roku, biedakowi): „Polish standards”. Niemęczące, softjazzowe wersje „Dni, których nie znamy”, „Kiedy byłem małych chłopcem…” i podobnych. Bach i „Koncerty Brandenburskie”. Oczywiście, przypomina się Gałczyński: Jest w domu lichtarz nieduży z wysoką świecą szkarłatną; ona do koncertów służy, do dźwięku dodaje światło. Ty ją zapalasz w godzinie muzycznej i płomyk świeci w chwili, gdy z głośnika płynie Koncert Brandenburski Trzeci. Radość jak poważny taniec przesuwa swój cień na ścianach I pada świecy pełganie na twarzy Jana Sebastiana W bibliotece jest mniej romantycznie. Boks o przeszklonych ścianach i duszno, całkiem nie ma czym oddychać. Ale przynajmniej komary nie tną jak w leśniczówce Pranie pod Karwią (zwaną pod dawnemu Kurwią). Wreszcie Cohen „Concert Live 2009” w Londynie. Artysta przeprasza publiczność, że żyje tak długo. W lasach: „Kobra” Frederica Forsytha (stosunkowa nowość). Czyta Jan Peszek. Jak to u Forsytha: trochę gotówki, kilku łebskich facetów, dobre planowanie i już można rozwalić światowy rynek produkcji kokainy. Zaległości poetyckie. W Gazecie Lubuskiej działa kącik literacki czytelników. Wiersze wymierzone są głównie, jak czytam (początek lipca), w układ rządzący Polską. Dłuższy utwór Tomasza Witkowskiego zaczyna się od strofy: Szarpak dziejów – jak porcję łajna wrzucił na stos zastane „dziś”, czerwone płachty zjadły swe teksty, odszedł słomiany Barei miś. /…/ Nawigacja wpisu Godzina piąta, minut trzydzieści,Kiedy pobudka zagrała,Grupa rezerwy szła do cywila,Niejedna panna płakała x2Niejednej pannie, żal się zrobiłoI serce z bólu zadrżało,Ze jej kochanek szedł do cywilaA jej się dziecko zostałoZe jej kochanek szedł do cywilaA jej się dziecko zostałoNa dworcu głównym, w mieście Włocławku,Wszystkie się panny zebrały,Z kamieniem w ręku, z dzieckiem na ręku,Na rezerwistów czekałyZ kamieniem w ręku, z dzieckiem na ręku,Na rezerwistów czekałyLecz to nie honor na rezerwisty,By na peronie z panną staćWsiadł do pociągu i trzasnął drzwiami,Tak się pożegnał z pannamiWsiadł do pociągu i trzasnął drzwiami,Tak się pożegnał z pannamiWsiadł do pociągu, usiadł przy oknie,A pociąg ruszył z łoskotemA wszystkie panny głowę spuściły,Poszły do domu z powrotemA wszystkie panny głowę spuściły,Poszły do domu z powrotemNazajutrz rano poszły do sztabu,Pytać o adres miłego,Szef sztabu na to im odpowiedział :"U nas nie było takiego"Szef sztabu na to im odpowiedział :"U nas nie było takiego" Brak tłumaczenia! Jest taki pomysł! Żeby się zmusić do przejrzenia projektu papalandzkiego budżetu na przyszły rok. To czynność niezbyt przyjemna, ale wyjątkowo pouczająca. Wy Drodzy Czytelnicy także powinniście do tego się zmusić, wystarczy jedno kliknięcie. No i tak przeglądałem i przeglądałem i nic. Jedna wielka tabela, masa cyferek – chaos, ale nie ten mitologiczny. Ten papalandzki przyjdzie nam jeszcze poprawiać pewno kilka razy w przyszłym roku. Taki urok naszego budżetu. Już z pobieżnego przejrzenia ogromnej liczby cyfr można jednak wysnuć zaskakujące wnioski: Około 44% budżetu stanowią wydatki na "wynagrodzenia i składki od nich naliczane". Lwią część pochłaniają pensje w oświacie. Ogólnopolska norma zdrowego kapitalizmu. Straż Papalandzka kosztuje nas miesięcznie około 37 500 złotych – to tak trochę ponad 6 000 złotych na jednego "bodyguarda". Ale nic się nie przejmujcie – wlepią nam mandatów na 15 000 złotych. Dołożymy więc tylko odrobinę. OSP dostaną 228 700 złotych; jest to wydatek słuszny. Druh inkasuje w przyszłym roku ledwo 61 700 złotych, jego kolega z jaskini już tylko 28 700 złotych. Ciut więcej dostanie Klecza. Dla porównania dla wszystkich jednostek pomocniczych gmina rozdzieliła trzykrotność kwoty przeznaczonej na "druheńską orkiestrę choczenkowej pomocy" – 180 000 złotych. Jednostek tych jest "tylko" 25. "Tatary" mimo strat w OSP nie zostają na lodzie – zrobią im koncepcję sali gimnastycznej za 12 500 złotych, słusznie; przebudują też budynek Rady Sołeckiej na Centrum Kultury. 600 000 złotych będzie kosztować ta przyjemność, ale spokojnie, zapłacimy za to około 1/3. Speleolog się spisał, kultura "tatarska" musi się rozwijać. Nie udało mi się dostrzec ile dołożymy Klawiszowi z Batorego do szpitala, zgodnie z intencją mszalną. Możliwe jednak, że chodzi o to, o co w tytule posta... o rezerwę. Skarbnik robi 326,67% normy → str. 2, 13 i 40 projektu budżetu. A ile zapłacimy za śmieci to już musicie policzyć sami, tylko się nie zdziwcie. Przeskocz do treści kiedy to wavemisio zadzwonił z opierniczem że jeszcze nie jestem w aucie. [more] ale dopiłem kawę i po chwili już w deszczu jechałem na nasz secret spot;) na wodę zeszliśmy gdzieś koło wiało jak na załączonym obrazku, pływane na 5tkach i wavówkach. michał uratował mi dzień usuwając mi jakieś cuś co mi wlazło do oka i wyleźć nie chciało, sam później, koło 8,30 pojechał do fabryki, a ja jakąś godzinkę po nim. fajna to pora na pływanie, jaki dzień się długi robi..;) ps: to był mój 30 deskodzień w tym roku;) Zobacz wpisy Kiedy pobudka zagrała -- Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione. Kiedy czy o ktorej?? Bo jak kiedy to pyt nie jest glupie -- oh yeah!!! they will come for me Jak z nocnej wróciła wycieczki. -- here or there... Jak wróciła, to nie wiem, może pieszo? Kiedy wróciła? To pytanie z serii: Komu bije dzwon? -- Skiosku&Pokiosku Kolega się zapisał do WOT? -- -- sig To pytanie z serii: "Skąd Litwini wracają?" -- Wykop se coś -

godzina piąta minut trzydzieści tekst